Wywoływanie czarno-białego negatywu formatu 9x12 nie różni się niczym od standardowych procesów. Dość obszerny podręcznik dostępny jest tutaj (oczywiście w odniesieniu do procesów niskotemperaturowych, a nie np. monochromatycznych filmów do procesu C-41). Prawdziwym wyzwaniem jest jednak to, że w przeważającej większości przypadków nie mamy dla takiego formatu koreksu. Na rynku jest kilka dostępnych rozwiązań pozwalających wywołać negatyw 9x12 tak jak np. firm 35mm ale niewiele osób decyduje się na zakup koreksu dla tego formatu, jeżeli stajemy przed problemem wywołania np. dwu ujęć raz na miesiąc. 
Podstawowym problemem jest fakt, że musimy pracować w całkowitej ciemności. Następnie, mamy przecież do czynienia z chemią i to w płynie, a na koniec musimy zachować reżim czasowy obróbki.
OPCJA PIERWSZA - DLA NIE BOJĄCYCH SIĘ CIEMNOŚCI
Jak to zrobić? W sumie nie jest to nic trudnego. W moim przypadku najgorsze było znalezienie miejsca - ciemnego i z wygodnym blatem. Wybór padł nie na łazienkę jak to zazwyczaj się dzieje w przypadku obróbki z koreksem ale na schowek. Ciemny po zamknięciu drzwi jak noc i w dodatku ma szeroki blat.
Na tymże blacie musimy ustawić 5 kuwet. Ja mam kuwety jeszcze z lat późno 60tych (tak, tak - nawet w PRLu niektóre sprzęty były zaskakująco trwałe).
W pierwszej (licząc od lewej) kuwecie (500ml) umieściłem wodę do płukania wstępnego (założyłem 3min). Ze względu na zaskakujący kolor błony wydawało mi się to konieczne choć nie mam pewności czy absolutnie. Druga kuweta zawierała wywoływacz (jednorazowy R09 1+50 - 250ml) następna przerywacz (Tetenal - 250 ml), dalej utrwalacz (Agfa Rapid Fixer 1+7 - 250ml) i na koniec 1.5l w dużej kuwecie do płukania.
No a teraz co z kontrolą czasu. Tutaj fenomenalna okazała się aplikacja "Massive Dev Chart Timer", którą używam także do kontroli standardowego procesu z koreksem. Ma ona tą fantastyczną właściwość, że informuje dźwiękiem o rozpoczęciu etapu, jego zakończeniu i konieczności mieszania kąpieli. Wystarczyło zatem ustawić parametry, ustawić poziom głośności na maksymalny, ukryć telefon aby nie generował światła i gotowe. Ja po pierwszym doświadczeniu zauważyłem, że lepiej byłoby założyć słuchawki bo ukrycie telefonu znacznie stłumiło dźwięki. W zależności od systemu operacyjnego telefonu może także się okazać, że aplikacja pracuje przy wygaszonym ekranie nadal generując dźwięki. możemy wtedy położyć telefon obok nas ... byle nikt nie zadzwonił w tym samym czasie. 
Wszystkie kąpiele realizowałem oczywiście w rękawiczkach wywołując dwie klisze na raz. Począwszy od płukania końcowego możemy oczywiście już zaświecić światło. Płukanie końcowe u mnie polegało na mieszaniu wody ruchami kuwety i wymiany płynu 5 razy. 
Na koniec wykąpałem negatywy w kąpieli zmiękczającej (użyłem umytej kuwety po przerywaczu) - parę kropel zmiękczacza Tetenal na 250ml wody.
Tak wyglądają kąpiele po płukaniu wstępnym. Po lewej woda po 3 min płukania dwu arkuszy, a po prawej wywoływacz R09, który przed włożeniem klisz był przeźroczysty.
OPCJA DRUGA - DLA ROZRZUTNYCH ALE LUBIĄCYCH STANDARDY
Jeżeli jednak uznamy, że praca w ciemności z chemikaliami to wyzwanie powinniśmy rozważyć zastosowanie koreksu. Można oczywiście kupić, nawet aktualnie, dedykowany sprzęt uznanych producentów, nowy albo używany, ale nie jest to opcja ekonomiczna. Dlatego warto zrobić rozeznanie i pokusić się o internetowe śledztwo.
Przeglądając aukcje internetowe natknąłem się na rozwiązanie tanie, które w dodatku było uzupełnieniem sprzętu który mam. Mówię tu o produkcji p. Sebastiana Juskowiaka, który oferuje kilka elementów tworzonych na drukarkach 3D. Jednym z nich jest specjalny wkład do koreksu pozwalający wywołać do sześciu negatywów 9x12 (lub 4x5").
Tak się złożyło, że posiadam ponad 40-letni koreks KROKUS 2000, tak na marginesie doskonały produkowany na licencji, przez PZO (Polskie Zakłady Fotograficzne). Wkład ten pasuje do tego koreksu, choć należy zaznaczyć, że ta metoda wywołania jest stosunkowo rozrzutna jeśli chodzi o chemikalia. 
Na wkładzie możemy umieścić do sześciu arkuszy błony filmowej. Wymaga to oczywiście pewnej wprawy zwłaszcza jeżeli ładujemy koreks w ciasnej przestrzeni rękawa ciemniowego. 
© 2023 Tomasz Ryś - wkład z zamocowanymi dwoma arkuszami 9x12
Jeżeli chcemy wywołać tylko arkusze to wkład umieszczamy na trzpieniu, który wkładamy do koreksu i możemy rozpocząć wywoływanie. Z moich doświadczeń wynika, że w przypadku KROKUS 2000 do wywołania potrzebujemy chemii o pojemności min. 1100ml. Jednak przy takiej ilości powinniśmy wywoływać błony obracając szpulą, a nie przewracając koreks bowiem ilość wolnej przestrzeni spowoduje spienienie i może doprowadzić do powstania pęcherzyków powietrza na wywoływanych błonach. Dobrze jest także zabezpieczyć wkład przed swobodnym obracaniem się wokół trzpienia za pomocą np. cienkiego drutu wciśniętego pomiędzy wkład, a trzpień. Sam proces obracania musimy realizować niezwykle ostrożnie,  aby nie doszło do wysunięcia się arkuszy z uchwytów wkładu.
Jeżeli natomiast chcemy podczas tego samego procesu wywołać błonę zwojową (o ile czas wywołania na to pozwala) to możemy na trzpień dołożyć dodatkowo jedną szpulę i wywołać negatywy 135, 127 lub 120.
© 2023 Tomasz Ryś
Oczywiście na szpulę nie musimy nakładać w ogóle negatywu, jeżeli mamy zamiar jej użyć jako dodatkowe zabezpieczenie przed przesuwaniem się wkładu w pionie. Jest do szczególnie przydatne, gdy wywołujemy negatywy metodą przewracania koreksu. W takiej sytuacji potrzebujemy jednak 2000ml kąpieli chemicznych o ile nie chcemy narazić się na niespodziewane problemy.
Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że wywoływanie tego typu materiału światłoczułego, z takim mocowaniem do trzpienia koreksu KROKUS 2000, metodą przewracania jest mocno ryzykowne. Po pierwsze pełny, wiekowy koreks KROKUS na 100% będzie przeciekał. Nie jest to groźne dla samego procesu ale musimy dbać o otoczenie. Po drugie - i to jest już groźniejsze - przy przewracaniu i to niezależnie od jego tempa z dużo większym prawdopodobieństwem może dojść do wysunięcia błony z uchwytu. Oczywiście może to skutkować nieodwracalnymi błędami obróbki. Dlatego zalecam obróbkę przez obracanie szpuli. Np. przy założeniu konieczności rotacji przez pierwszą minutę 30 sek w jedną stronę, 30 sek w drugą - a później co minutę na zamianę. Pamiętajmy także o tym, że nalanie ok 2l płynu do takiego koreksu konsumuje czas. Dlatego obowiązkowo przy nalewaniu wyjmujmy wtykany element z garbowaniem z trzpienia, a po nalaniu załóżmy powrotnie wciskając na trzpień aby móc obracać. 
Z moich testów wynika, że dobre wyniki można uzyskać przy wstępnym płukaniu przez 2 min, i wywołaniu w Rodinalu R09 1:50 przez 12 min.
Nie próbowałem wywoływać w koreksie KROKUS błon metodą rolowania. Wtedy prawdopodobnie wystarczyłoby ok. 550 ml płynu aby proces zakończył się sukcesem.
© Tomasz Ryś - Koreks KROKUS 2000
Końcowy etap to oczywiście suszenie. Błony mocujemy w łazience za koniuszki rogów. Rogiem skierowanym w dół spływa woda i dobrze jest przyłożyć do tego rogu delikatnie np. chusteczkę higieniczną aby gromadzące się krople nie utworzyły zacieku.
Jeżeli po wywołaniu zaskoczyło cię, że na negatywie jest absolutnie przeźroczysto to może po prostu źle założyłeś kliszę.

Możesz także zobaczyć ...

Do początku